Slynne Zmagania:
Walt Disney

Kiedy Disney staral sie wprowadzic w zycie swoja wizje Disneylandu, oczywiscie potrzebne mu byly pieniedze. Duzo pieniedzy.

Nie bylo mu latwo. Mimo ze jego filmy byly popularne, Disney byl takze bankrutem bo stale sie zapozyczal po uszy zeby finansowac nastepne przedsiewziecia. A parki tego rodzaju nie cieszyly sie dobra reputacja. Te ktore istnialy, byly brudne, kiepsko zorganizowane i malo kto chcial je odwiedzac. Inwestorzy sie do pomyslu na Disneyland wcale nie zapalali.

Disney przygotowal wiec specjalna prezentacje dla bankow, w ktorej opisywal do czego zmierza. Piekny park zabaw, z wielka replika Matterhornu przykrytego czapa sniegu, postacie z jego filmow witajace dzieci przy wejsciu, ogromna ilosc wspanialych, futurystycznych atrakcji..

Jednak kiedy sie zwrocil z ta prezentacja do bankow proszac o pozyczke na budowe Disneylandu w Californi, ponad trzystu bankierow mu odmowilo, niemal smiejac sie w twarz.

Oczywiscie wiemy, ze wreszcie znalazl kogos, kto pomogl mu sfinansowac pierwszy Disneyland... Co mu pomoglo?

Jak jeden z uczestnikow naszej listy dyskusyjnej to okreslil "Wytrwalosc i traktowanie kazdej odmowy normalnie, jakby to byla rezygnacja z ketchupu."

Tak wlasnie trzeba sobie radzic z trudnosciami na drodze do osiagania celow -- kazda trudnosc i odmowa, to jakby ktos powiedzial "dziekuje za zaoferowanie ketchupu, ale ja nie lubie ketchupu". To wcale przeciez nie znaczy, ze juz nigdy nikomu nie zaoferowalbys ketchupu, prawda? I nie znaczy, ze to TY powinienes z ketchupu zrezygnowac!